Ester Glouc

Obecny wpis dotyczyć będzie pysznej katedry w Gloucester, którą miałam okazję odwiedzać podczas kilkumiesięcznego pobytu w Cheltenham Spa. Cała budowla zapiera dech swoim ogromem okraszonym mnogością architektonicznych detali oraz możliwościami akustycznymi wnętrza (w końcu nie bez powodu styl polichóralny rozwinął się po wybudowaniu Bazyliki św. Marka w Wenecji). Mnie jednak, prócz bezdyskusyjnego piękna ogólnego, zainteresowały ślady wypatrzone na ścianach oraz kolumnach:

Spytałam o nie pracownika katedry i usłyszałam coś na kształt: “oh, that’s [from] builders” – wierzę, że chodziło mu o wolnomularzy. Posługuję się ogólnikami, ponieważ nie weryfikowałam ani ich znaczenia ani pochodzenia chciałabym jednak, żeby były to ślady pozostawione właśnie przez wspomnianych fachowców. Jak wiadomo, narracja wolnomularstwa w swojej części jawnej jest jawna, toteż niewiele trzeba o niej pisać tym bardziej, że sfera najbardziej frapująca owiana jest nimbem tajemnicy. Ów nimb nie traci nic na swojej sile, o czym przekonałam się podczas kurtuazyjnych rozmów z poznanymi przedstawicielami jednej z lóż szkockich, nad którymi unosił się niezmywalny dymek z sentencją “secretum meum mihi”. Na zakończenie umieszczam utwór, który być może był wykonywany w któreś z wielu wspaniałych budowli sakralnych Europy: