Moja nieznajomość hebrajskiego

Bardzo lubię pismo hebrajskie. Lubię na nie patrzeć tak samo, jak lubię słuchać węgierskiego. Składa się ono z 22 liter, zapisywanych za pomocą 27 znaków (5 liter posiada odrębną formę graficzną, jaką przyjmuje na końcu wyrazu). Nowożytny hebrajski wyposażony jest w dodatkowe znaki diakrytyczne ułatwiające właściwe odczytanie poszczególnych słów, ale mnie bardziej ciekawi surowa starohebrajszczyzna. Jak rozpoczęła się ta przygoda? Dawno temu, kiedy interesowałam się kryptologią, zwróciłam uwagę na książkę-półkownika, pod tytułem “Palma Dewory” autorstwa Mosze Kordowero. Postanowiłam ją rozszyfrować. Po usunięciu gąbki kurzu odkryłam, że nie będzie to łatwe, z czym zgadzam się do dziś. Ustaliłam wnet, że tajemnice są dla mnie ważne i nie mogę ich rozwiewać na widok każdej książki, jaka zdaje się wyczekiwać na swój czas. Mozolne, kilkuletnie przedzieranie się przez znaczki ustawione jak defilada na Placu Czerwonym, stale utwierdzają mnie w tym przekonaniu. W trakcie bezowocnej nauki pięknej, a niedostępnej dla mnie hebrajszczyzny, zapoznałam się z masą linków pomocnych komuś bardziej pojętnemu. Niektóre zamieszczam poniżej:

Słownik hebrajski

TORA po hebrajsku mp3

Biblia hebrajska (Izaak Cylkow)

Kilka uwag w kwestii pierwotnego języka Ewangelii